25.08.2010

"Zakaz pedałowania"

Taki znak na chodniku pokazał mi kolega. Na początku trochę nie wierzyłem, że taka wolność słowa może figurować na ulicy... A jednak!

Detal miejski - grafika zauważona przypadkowo na chodniku przy Rotundzie w Warszawie

9 komentarzy:

  1. nono mocno i konkretnie!
    PS Mazury polecam - znajdzie sternika jakiegoś i wybierzcie się na żagle, ja się strasznie bałam, a było fantastycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. 1. A no dość mocne. Po prostu "krótko, zwięźle i na temat". Nie zwracałem uwagi, bo ostatnio pod Rotundą i w okolicy teoretycznie nie bywam, a praktycznie bywam troszeczkę dalej i nie zwracałem uwagi czy te znaczki gdzieś jeszcze kryją się na chodniku. Są małe więc myślę, że występują z jakąś częstotliwością.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tych szlycznych znaczków jest w centrum mnóstwo, najczęściej jednak nie rzucają się w oczy, bo są np. na dole słupa czy latarni. No i w sumie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi takie obrazki w hurtowej ilości by jakoś bardzo nie przeszkadzały, ale de-facto "co za dużo, to nie zdrowo".

    OdpowiedzUsuń
  5. Do tego, co napisał Stolica i Okolica dodam, że nie rzucają się w oczy (niezależnie od tego czy to powstańcze, czy reklamowe, czy ordynarne jak ten na zdjęciu), bo większość ludzi ma chyba włączoną jakąś automatyczną blokadę i nie skupia uwagi na tych "dziełach".

    OdpowiedzUsuń
  6. Byle tylko dzieci nie pytały:"co to za znak?" :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm a to ciekawe! Nie spotkalam sie z takim znakiem i w ogole nie rozumiem czemu ma sluzyc?

    OdpowiedzUsuń
  8. nie toleruję pedalstwa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aż się łezka w oku kręci z radości. Pozdrawiam narodowców :)

    OdpowiedzUsuń