27.11.2016

Pocztówki z Budapesztu

Ostatnio miałem urlop, a że jestem człowiekiem który nie lubi nudzić się siedząc w mieszkaniu, tak więc postanowiłem część swojego czasu wolnego wykorzystać na wyjazd za granicę. Rozważałem kilka wariantów i możliwości. Ostatecznie wypadło na Budapeszt

I muszę się przyznać, że pierwszy raz w życiu leciałem samolotem. Jako, że nie jestem miłośnikiem długich podróży pojazdami naziemnymi tak lot AirBusem był dosyć komfortowy i błyskawiczny (czułem się trochę jakbym się teleportował z Polski na Węgry).

Niestety Budapeszt dał odczuć, że jest się zupełnie w innym, obcym miejscu - język jest nielogiczny i niezrozumiały, oczywiście z punktu widzenia przybysza z innego kraju. Będąc w Pradze Czeskiej można było jak-tako dogadać się po Polsku, jeśli ktoś nie rozmawiał w języku Angielskim. Tutaj Angielski był jedyną nadzieją na wszelaką komunikację z mieszkańcami miasta. Co prawda słuchałem wcześniej trochę węgierskiej muzyki, co prawda tanecznej, ale wtedy ten język nie wydawał mi się tak chaotyczny. Na żywo to odczucie bardzo wzrasta. Wiele komunikatów wygłaszanych w komunikacji miejskiej pozostanie dla mnie niezrozumiałych. 

Budapeszt mnie rozczarował. Praga Czeska jest ładniejsza. Biorąc dwa akumulatory i pozostawiając ładowarkę od Nikona w Warszawie myślałem, że popełniam błąd. Okazało się, że ani nie zrobiłem zbyt dużo zdjęć, a tym bardziej nie rozładowałem ani jednego akumulatora. Wziąłem statyw z myślą o wieczornych zdjęciach, a akurat pod tyn względem Budapeszt prezentuje się dosyć okazale. Niestety popełniłem gafę - zabrałem nieodpowiednią stopkę statywową. W przypadku wieczornych fotosów ratował mnie telefon.




I chociaż trzecia linia metra straszy rosyjskimi wagonami, starszymi od tych które można spotkać na pierwszej linii w Warszawie to jest czego zazdrościć - metro rzeczywiście jest tam świetnym środkiem komunikacji miejskiej. Miło, że Węgrzy wspierają też polską myśl motoryzacyjną, kupując chociażby Solarisy Trollino (trolejbusy). Trzymając się komunikacji miejskiej pochwalę się, że spełniłem swoje marzenie: przejechałem się tamtejszym Ikarusem, zresztą nie jednym.

Do Budapesztu raczej nie wrócę, a przynajmniej niezbyt szybko. Jeśli będę się gdzieś w niedalekiej przyszłości wybierał to zapewne wezmę pod uwagę kraje słowiańskie.

31.10.2016

Kłodzka Góra

Jakiś czas temu pokazywałem na blogu Pragę Czeską. Po wycieczce do Czech miałem okazję odwiedzić Kłodzką Górę. Wtedy uświadomiłem sobie, że w górach byłem dawno temu, tak więc wyprawa na ten niezbyt wymagający szczyt cieszyła mnie. Przy okazji byłem we Wrocławiu, ale nie było czasu na eksplorację i robienie zdjęć. Wrocław był tylko przystankiem na nocleg.



Drugiego dnia mieliśmy spływ pontonem. Było całkiem sympatycznie. Zdjęć ze spływu nie posiadam - obawiałem się, że mój sprzęt ulegnie zamoczeniu, a tego bym nie chciał...

05.09.2016

Vyšehrad

To już ostatni wpis związany z wyjazdem do Pragi Czeskiej. Tak więc bez zbędnych opisówek i komentarzy z mojej strony pokazuję na koniec Wyszehrad.