Przejdź do głównej zawartości

Kopalnia soli w Wieliczce

Do Wieliczki jechaliśmy około 40 lub może 50 minut. Mi podróż autobusem się dłużyła i dlatego przydarzyło mi się przysnąć. W końcu po męczącej podróży transportem publicznym dotarliśmy na miejsce. Od razu chciałbym podkreślić, iż cena biletu moim zdaniem nie jest adekwatna do jakości wycieczki. Co prawda w cenie biletu jest przewodnik, a samo oprowadzanie trwa około 3 godziny. Z racji tego, że byłem jedną z wielu osób fotografujących nie mogłem za bardzo skupić się na tym o czym mówiła przewodniczka. Zresztą nawet spokojnie zdjęcia nie mogłem wykonać, bo gdy już naciskałem spust migawki w uszach słyszałem: "Przechodzimy dalej", a zwłaszcza na samym początku trzeba było się sprężać...

Kopalnia soli w Wieliczce

W drodze powrotnej do Krakowa nie obyło by się bez małych, nieprzyjemnych przygód, ale o tym już nie będę się rozpisywał. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.

Komentarze

  1. Bardzo fajne zdjęcia - też ostatnio lubię DRI :)
    A Wieliczka jest o wiele przeceniona od lat, i - jak dla mnie - o wiele za tłoczna.

    OdpowiedzUsuń
  2. W Wieliczce byłoby fajnie, gdyby nie te tłumy ludzi. Inna sprawa, że w tak popularnym miejscu trudno, żeby ich nie było.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obejrzałem wszystkie Twoje zdjęcia z Picasa. Uważam, że są bardzo dobre. Co do cen, to na soli też można zarobić. Dawno tam nie byłem, ale oprowadzanie było równie kiepskie.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Zalew Zegrzyński

Zdjęcie czeka na publikację już od dawna. W sierpniu zeszłego roku wraz z kolegą wybraliśmy się na skromną wycieczkę rowerową nad Zegrze. Pogoda średnio dopisała - było pochmurno, ale nie padało. Nie brałem wtedy lustrzanki - zdjęcie zrobiłem telefonem. 

Kłodzka Góra

Jakiś czas temu pokazywałem na blogu Pragę Czeską. Po wycieczce do Czech miałem okazję odwiedzić Kłodzką Górę. Wtedy uświadomiłem sobie, że w górach byłem dawno temu, tak więc wyprawa na ten niezbyt wymagający szczyt cieszyła mnie. Przy okazji byłem we Wrocławiu, ale nie było czasu na eksplorację i robienie zdjęć. Wrocław był tylko przystankiem na nocleg.


Drugiego dnia mieliśmy spływ pontonem. Było całkiem sympatycznie. Zdjęć ze spływu nie posiadam - obawiałem się, że mój sprzęt ulegnie zamoczeniu, a tego bym nie chciał...

Tarchomin Kościelny - pętla tramwajowa

Witajcie w pierwszym wpisie na tym fotoblogu w tym roku, dopiero teraz - w marcu. Nie mam dobrych wieści... Związane jest to częściowo z moim publikowaniem wpisów ostatnimi czasy. Otóż pomimo tego, iż chodzę i eksploruję Tarchomin i posiadam też w pamięci miejsca, które chciałbym uwiecznić w konkretny sposób tak sprzęt ostatnio średnio mi na to pozwala.

Nikon niestety powoli rezygnuje ze "współpracy" z moją skromną osobą. Tak więc póki co jeśli już, to chyba będę zmuszony korzystać z aparatu w telefonie.