Przejdź do głównej zawartości

Pocztówki z Budapesztu

Ostatnio miałem urlop, a że jestem człowiekiem który nie lubi nudzić się siedząc w mieszkaniu, tak więc postanowiłem część swojego czasu wolnego wykorzystać na wyjazd za granicę. Rozważałem kilka wariantów i możliwości. Ostatecznie wypadło na Budapeszt

I muszę się przyznać, że pierwszy raz w życiu leciałem samolotem. Jako, że nie jestem miłośnikiem długich podróży pojazdami naziemnymi tak lot AirBusem był dosyć komfortowy i błyskawiczny (czułem się trochę jakbym się teleportował z Polski na Węgry).

Niestety Budapeszt dał odczuć, że jest się zupełnie w innym, obcym miejscu - język jest nielogiczny i niezrozumiały, oczywiście z punktu widzenia przybysza z innego kraju. Będąc w Pradze Czeskiej można było jak-tako dogadać się po Polsku, jeśli ktoś nie rozmawiał w języku Angielskim. Tutaj Angielski był jedyną nadzieją na wszelaką komunikację z mieszkańcami miasta. Co prawda słuchałem wcześniej trochę węgierskiej muzyki, co prawda tanecznej, ale wtedy ten język nie wydawał mi się tak chaotyczny. Na żywo to odczucie bardzo wzrasta. Wiele komunikatów wygłaszanych w komunikacji miejskiej pozostanie dla mnie niezrozumiałych. 

Budapeszt mnie rozczarował. Praga Czeska jest ładniejsza. Biorąc dwa akumulatory i pozostawiając ładowarkę od Nikona w Warszawie myślałem, że popełniam błąd. Okazało się, że ani nie zrobiłem zbyt dużo zdjęć, a tym bardziej nie rozładowałem ani jednego akumulatora. Wziąłem statyw z myślą o wieczornych zdjęciach, a akurat pod tyn względem Budapeszt prezentuje się dosyć okazale. Niestety popełniłem gafę - zabrałem nieodpowiednią stopkę statywową. W przypadku wieczornych fotosów ratował mnie telefon.




I chociaż trzecia linia metra straszy rosyjskimi wagonami, starszymi od tych które można spotkać na pierwszej linii w Warszawie to jest czego zazdrościć - metro rzeczywiście jest tam świetnym środkiem komunikacji miejskiej. Miło, że Węgrzy wspierają też polską myśl motoryzacyjną, kupując chociażby Solarisy Trollino (trolejbusy). Trzymając się komunikacji miejskiej pochwalę się, że spełniłem swoje marzenie: przejechałem się tamtejszym Ikarusem, zresztą nie jednym.

Do Budapesztu raczej nie wrócę, a przynajmniej niezbyt szybko. Jeśli będę się gdzieś w niedalekiej przyszłości wybierał to zapewne wezmę pod uwagę kraje słowiańskie.

Komentarze

  1. Nigdy nie byłem w Budapeszcie, choć raz się nawet wybierałem. Za to w Pradze byłem kilka razy i bardzo mi się to miasto podobało. Myślę, że największym przeżyciem podróży był lot takim ogromnym samolotem. Przynajmniej dla mnie by tak było. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praga jest świetna! Co do lotu samolotem to jedyna obawa związana była z odebraniem bagażu - obawiałem się, że się gdzieś zgubi...

      Usuń
  2. Moim zdaniem dzisiaj najbardziej ważna w motoryzacji jest ekonomiczność danego samochodu. Producenci prześcigają się w nowinkach technologicznych często zapominająć o redukcji spalania auta, a potem celowo fałszują wyniki spalania. Przykładem dość głośnym był w ostatnich latach Volkswagen. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem dziś naważniejsza w motoryzacji jest ekonomiczność danego samochodu. Producenci prześcigają się w nowinkach technologicznych często zapominająć o redukcji spalania auta, a potem celowo fałszują wyniki spalania. Przykładem dość głośnym był w ostatnich latach Volkswagen. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kłodzka Góra

Jakiś czas temu pokazywałem na blogu Pragę Czeską. Po wycieczce do Czech miałem okazję odwiedzić Kłodzką Górę. Wtedy uświadomiłem sobie, że w górach byłem dawno temu, tak więc wyprawa na ten niezbyt wymagający szczyt cieszyła mnie. Przy okazji byłem we Wrocławiu, ale nie było czasu na eksplorację i robienie zdjęć. Wrocław był tylko przystankiem na nocleg.


Drugiego dnia mieliśmy spływ pontonem. Było całkiem sympatycznie. Zdjęć ze spływu nie posiadam - obawiałem się, że mój sprzęt ulegnie zamoczeniu, a tego bym nie chciał...

Zalew Zegrzyński

Zdjęcie czeka na publikację już od dawna. W sierpniu zeszłego roku wraz z kolegą wybraliśmy się na skromną wycieczkę rowerową nad Zegrze. Pogoda średnio dopisała - było pochmurno, ale nie padało. Nie brałem wtedy lustrzanki - zdjęcie zrobiłem telefonem. 

Ślub Ani i Rafała

Nie są to moje pierwsze ślubniaki. Natomiast uważam, że poprzednie nie nadawały się jakoś szczególnie do publikacji albo po prostu nie posiadałem oficjalnej zgody na możliwość ich publikacji. Czas wreszcie pokazać swoje najnowsze foto-wypociny.
Ja wiem, że zdjęć pokazuję mało, ale jak sami wiecie nie lubię wrzucać zdjęć w hurtowej ilości. Wolę pokazać mniej, a przynajmniej te najbardziej udane i najciekawsze.





Poza zdjęciami zajmowałem się także filmowaniem całego wydarzenia. Filmu nie pokażę, poza tym i tak jest jeszcze na etapie montażu. Nie będę ukrywać, że ciągle się stresowałem, zwłaszcza podczas ceremonii ślubnej.

Dodam na koniec, że chętnie podszkolę się w zakresie zdjęć ślubnych, tak więc raczej chętnie będę przyjmować wszelakie propozycje z tym związane...