Przejdź do głównej zawartości

Ślub Ani i Rafała

Nie są to moje pierwsze ślubniaki. Natomiast uważam, że poprzednie nie nadawały się jakoś szczególnie do publikacji albo po prostu nie posiadałem oficjalnej zgody na możliwość ich publikacji. Czas wreszcie pokazać swoje najnowsze foto-wypociny.

Ja wiem, że zdjęć pokazuję mało, ale jak sami wiecie nie lubię wrzucać zdjęć w hurtowej ilości. Wolę pokazać mniej, a przynajmniej te najbardziej udane i najciekawsze.






Poza zdjęciami zajmowałem się także filmowaniem całego wydarzenia. Filmu nie pokażę, poza tym i tak jest jeszcze na etapie montażu. Nie będę ukrywać, że ciągle się stresowałem, zwłaszcza podczas ceremonii ślubnej.

Dodam na koniec, że chętnie podszkolę się w zakresie zdjęć ślubnych, tak więc raczej chętnie będę przyjmować wszelakie propozycje z tym związane...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Giławy

W Giławach w klimacie rodzinnym spędziliśmy majówkę. Tak - to już jakiś czas temu, ale niedawno tak naprawdę ogarnąłem wszystkie zdjęcie. Jeszcze kilka zaległości publikacyjnych mam, tak więc obserwujcie, zaglądajcie.

Giławy to miejscowość do której ciężko jest się dostać nie inaczej jak autem. Zwłaszcza w dni świąteczne i niedziele. Natomiast wędrówki i krajobrazy są warte poświęcenia.


Tak - to tutaj zrobiłem zdjęcie Zumie.

Truskaw

Truskaw to miejsce które ostatnimi czasy odwiedzam bardzo rzadko. Kiedyś bywałem prawie, że nagminnie. Trasa do Truskawia została także zaliczona w formie przejazdu rowerem. Wyszło wtedy 25 km - z Ochoty.

Truskaw, puszcza... To doskonałe miejsce na refleksje, kontemplację, chillout, wyciszenie.Zostawiam Was z tą pocztówką z Kampinosu.

Zuma

Pochwalę się, a niech to...! Od mniej-więcej 9 miesięcy towarzyszem rodziny stała się suczka przypominająca Owczarka Niemieckiego. Bardzo często słyszę zwroty w rodzaju: "O, jaki cudny Owczarek Niemiecki". Fakt - Zuma jest namiastką Owczarka Niemieckiego krótkowłosego, ale jest to mieszanka, a nie rodowity psiak.

Dużo psoci, jest żywiołowa - toć to jeszcze szczeniak. Zuma wkroczyła w nasze życie gdy miała około 3 tygodnie, więc początkowo była małą kulką. Mam już trochę dosyć powtarzania wszystkim genezy - skąd mamy tego pseudo-owczarka, więc napiszę krótko: Zuma przyjechała ze mną spod Ostrołęki.